Zastanawiamy się jak żyć, czasami jest ciężko ale jakoś dajemy radę. Nie wielu myśli jak umrze.

W wieku 75 lat zmarł w niedzielę Vaclav Havel. Były prezydent odszedł do Pana w swym wiejskim domu w Hradeczku, na pogórzu karkonoskim,przy umierającym czuwała żona Dagmar i kilka zakonnic

Najczęściej żegnamy się z życiem w szpitalu. Śmierć w szpitalu nie jest tak dramatyczna czy też bardziej melodramatyczna jak na ekranie filmowym ale jest okropna. Bo inaczej nie można określić przejścia na drugą stronę w realiach z minionej epoki, która cechowała się eliminowaniem Boga z życia człowieka. Tocząca się w parlamencie walka o miejsce krzyża w życiu publicznym w szpitalach ma zupełnie inny wymiar.

Wprawdzie na ścianach w sali chorych wisi krzyż a przy łóżkach chorzy mają święte obrazki ale w momencie agonii rzadko kiedy zobaczymy księdza i jeszcze rzadziej siostry zakonne. W przeładowanych wieloosobowych pomieszczeniach bez przerwy przez cały dzień włączone są odbiorniki radiowe i telewizyjne utrudniające modlitwę i nie zapewniające spokoju. Osoby chodzące mogą skorzystać z kaplicy w szpitalu ale te bez możliwości poruszania się najczęściej modlą się po cichu i w skrytości. Nawet osoby duchowne i głęboko wierzące mają problem z odmawianiem brewiarza i jeśli mogą robią to gdzieś na zewnątrz. Trudno sobie wyobrazić w ośmioosobowym pokoju aby przy każdym łóżku ciężko chorego lub umierającego dyżurował ktoś z rodziny, choćby jedna osoba. Więc ludzie leżą sami i samotnie umierają, najczęściej w nocy i we śnie.

Nie ma modlitw, świecy, w wyjątkowych wypadkach ktoś się przeżegna. Nieboszczyk leży sobie za parawanem a życie toczy się dalej. Chodzący wychodzą a leżący leżą obok zwłok. Niektórzy śpią, czasami rozmawiają a nawet spożywają posiłki.  Na początku może to wydawać się straszne ale można się przyzwyczaić. Lepiej jest nocą wtedy można zwłoki jak najdyskretniej przewieść do innego pomieszczenia na przykład pokoju zabiegowego, gdzie spokojnie czekają na panów z prosektorium, w dzień nie ma takiej możliwości.  

Janusz Palikom może być dumny ze swego zwycięstwa, w szpitalach przy zmarłych nie robi się znaku krzyża, nie odmawia się modlitwy i nie ma sióstr zakonnych i księdza. Dobrze jak jest ktoś z rodziny, choć najczęściej sam nie wie jak się zachować no bo skąd ma wiedzieć.

W wieku 75 lat zmarł w niedzielę Vaclav Havel. Były prezydent odszedł do Pana w swym wiejskim domu w Hradeczku, na pogórzu karkonoskim,przy umierającym czuwała żona Dagmar i kilka zakonnic